UWAGA!
Nie wszystko zawarte w tym blogu
jest zgodne z prawdą i bezpieczne,
więc nie próbujcie robić tego
w d o m u
- to się tyczy do wszystkich notek.
Notkę dedykuję Suu Susce, za poprawianie moich błędów i za to, że stwierdziła iż mój pomysł z tym blogiem nie jest wcale tak głupi jak myślałam.
o Opiszę
naszą przygodę od teraźniejszości, wrócę do początku historii i będę opisywać
aż do teraz, zgoda?
o Chciałaś
powiedzieć, że my będziemy opisywać.
o No
dobrze, my będziemy opisywać.
o Nie
„no dobrze”. Nie zapominaj, że to ja na to wpadłam.
o Dobra,
kurde. No kurde.
o Too,
ty zaczynasz.
o Czemu
ja? Przecież to był twój pomysł.
o Wypominasz
mi?
o A
skądże.
o Ty
zaczynaj, bo to w końcu ty pierwsza zobaczyłaś wiadomość.
o Okej,
okej. No to:
Siedziałam do późna przy
komputerze, jak co wieczór. W końcu zasnęłam, a laptop był włączony, kiedy na
blogu na googlach przyszedł komentarz z daleka…
o Weź
ty. W ogóle jak to brzmi. Składaj zdania jak na ciebie przystało, a nie jak te
niedorozwoje z naszej szkoły.
o Zamkniesz
się? Zawsze mi przerywasz, to przez ciebie mi nie wychodzi!
o Taa.
Weź się skup, bo cię kopnę.
o Jak
mam się skupić kiedy cały czas ględzisz!?
o Dobra,
już się zamykam.
o No
więc… Od początku:
Może najpierw się przedstawię.
Nazywam się Zuza, moja przyjaciółka to Jula.
o Sama
potrafię się przedstawić.
Nasza historia rozpoczyna się
na początku wakacji, dzień przed balem gimnazjalnym, kiedy to ja i Jula idziemy
do mojego domu, po nic nie robieniu w szkole.
Jak zwykle kiedy tam jesteśmy
piszemy naszego bloga, oglądamy anime Naruto lub czytamy mangę Naruto.
Prowadzimy dwa blogi o Naruto.
Jeden opowiada historię dodanych tam przez nas postaci Hany, czyli mnie i Yuki,
czyli Julki. Hana mieszka w Sunie, a Yuki w Konosze. Ale teraz to nie ważne.
W drugim opisujemy dokładną
historię Naruto rysowaną przez Kisiela. Robimy to dla osób, które tak jak my
zakochały się w opowieści o Naruto, a mają problem z oglądaniem lub czytaniem.
Mamy też wersje dla nie widzących, nagraną specjalnie dla naszej koleżanki,
która nie widzi i nie rozumie po japońsku. Co prawda zwykła seria Naruto jest z
polskim dubingiem, ale nie wiele tego.
Do nagrywania głosów
wynajęłyśmy naszych znajomych. Ja daję głos Ino, a Jula Sakurze. Julka wolała
Ino, ale stwierdziłyśmy, że mój głos bardziej pasuje.
o Ciekawe
kto tak stwierdził?
o Zamkniesz
się?
o Czy
ja coś mówię?
Julka ma blond włosy (w
kolorze włosów Naruto), do połowy pleców, grzywkę na bok i niebieskie oczy jak
Ino, ale trudno. Ze mnie się cały czas śmieje, że wyglądam jak Shikamaru.
o No
bo to prawda. Chociaż…
o Co?
o Jakbyś
wyprostowała te twoje brąz fale i namalowała sobie takie czerwone kły na
policzkach to wyglądałabyś jak Hana, siostra Kiby. Nawet masz brązowe oczy. No
nie patrz tak na mnie! Okej, już się nie odzywam.
Mój młodszy brat Szymon robi
za Konohamaru. Młody wygląda jak ja, ma brązowe włosy i oczy, ale nie ma loków.
To trochę dziwne, ale kiedy go nagrywamy to się nie jąka tak jak zwykle. Może
przez to, że za bardzo się na niego wydzierałam? Niee.
Dzień przed naszym balem
gimnazjalnym Julka przyszła do mnie, żeby opisać kolejny chapter mangi. Nie
wiem jak to się stało, ale natrafiłyśmy na kontakt do Kisiela, więc napisałyśmy
do niego. Opowiedziałyśmy tam o naszych blogach, o tym, że ten drugi czyta
wiele osób i wiele osób go komentuje i takie tam. Napisałyśmy też, że bardzo
byśmy chciały zobaczyć Japonię, i że nie mamy jeszcze szesnastu lat.
W noc poprzedzającą wakacje o
północy przyszła wiadomość. Spałam wtedy, ale o trzeciej w nocy się
przebudziłam i zobaczyłam na poczcie, że na blog nadszedł komentarz. Od razu
się przebudziłam i włączyłam blog. Wiadomość w całości była napisana japońskimi
znakami. Bardzo chciałam wiedzieć, czy to nie głupi żart, ale nie
przetłumaczyłam i nie czytałam.
Od razu zadzwoniłam do Julii,
ale nie odbierała…
o Nawet
się nie ozywaj.
o Nie
miałam zamiaru.
Nie odbierała i cały czas
włączała się poczta głosowa. Za szóstym razem zrezygnowałam. Postanowiłam
czekać do rana i pójść do niej do domu.
O ósmej, nie jedząc śniadania,
już kompletnie ubrana wyszłam z domu. Po dziesięciu minutach byłam w bloku, przed
drzwiami do mieszkania Julki.
Zapukałam kilka razy. Drzwi
otworzyła mi jej starsza siostra Ola.
– Jest Julia? – zapytałam.
– Udaje, że śpi. Właź.
Weszłam do przedpokoju i
zdjęłam klapki. Weszłam do jej pokoju, bo drzwi były otwarte.
– Jula! – wrzasnęłam,
podbiegając do jej łóżka i siadając na jego brzegu.
– Co tak wrzeszczysz? Jest… – wyciągnęła
z pod poduszki telefon. – Jest po ósmej, daj pospać.
– Nie! Nie mogę, bo muszę ci
coś natychmiast powiedzieć. Nie możesz teraz spać, bo to kurde, ważne jest
kurde! – wrzasnęłam.
– Boże jest ósma! –
powiedziała szerzej otwierając zaspane oczy.
– No wiem i nie obchodzi mnie
to – powiedziałam uderzając ją w kolano. – Posłuchasz mnie w końcu?!
– Chodzi mi o to, że jesteś
tu, a nie u siebie w łóżku, a jest ósma, mimo że zawsze śpisz do dziesiątej,
albo jeszcze dłużej – powiedziała przeciągając się.
– Jestem na nogach od prawie
pięciu godzin.
– To chyba twój rekord.
Zamknęła oczy.
– Rekord był jak pierwszy raz
u mnie spałaś, a właściwie nie spałaś, bo…
– Bo cały czas od osiemnastej
do siódmej rano oglądałyśmy głupie bajki na You Tube.
– No więc dziś nie pobiłam
rekordu. Teraz zamknij się i słuchaj.
– Zamknijcie mordy! –
wrzasnęła starsza siostra Julki Olka zza ściany.
Przez chwilę byłyśmy cicho.
– Dostałyśmy wiadomość na
blogu. Na Hane i Yuki. Na wujku Google.
– Jaką wiadomość? – zapytała,
szybko siadając.
– A jak myślisz?
– No więc?
– Nie wiem, nie czytałam. W
całości jest po japońsku.
– Zaczekaj, ubiorę się.
Wstałam kiedy wychodziła z
pościeli. Z szafki wyciągnęła ubrania i wyszła z pokoju. Po chwili wróciła,
kompletnie ubrana. Pościeliła łóżko i rozczesała włosy.
– Idziemy do komputera –
powiedziała.
Zaprowadziła mnie do
najmniejszego pokoju w mieszkaniu. Kiedyś ta sypialnia należała do starszych
braci Julki, kiedy jeszcze z nią mieszkali. Teraz czasami spał tam młodszy z
dwójki braci Przemek, kiedy przyjeżdżał ze swojego mieszkania.
Pokój był wąski, długi i
ciasny. Przy biurku, na którym stał netbook (ochrzczony wdzięcznym imieniem
„Maluch”) siedziała starsza siostra Julki, ta która wpuściła mnie do
mieszkania.
Aleksandra ma prawie
osiemnaście lat. Jest bardzo szczupła, dużo szczuplejsza niż pozostali
członkowie rodziny, którzy są przeciętni. Ma farbowane ciemno brązowe włosy
ledwie sięgające ramion i niebieskie oczy, ale nie tak jasne jak Julki.
o Nie
jesteśmy pulchni poza mamą i piwnym brzuszkiem Przemka.
o Miałaś
się nie odzywać.
o No
dobra. Ale warto napomknąć.
o Cicho.
– Dasz nam na jakąś godzinkę?
– zapytała Jula, kiedy stanęłyśmy w progu.
– Nie – odpowiedziała krótko.
– Dlaczego?
– Bo nie.
Ola nadal patrzyła w ekran
malucha, zaśmiała się cicho i zaczęła coś pisać na klawiaturze.
– Nic z tego. Facebook zlasował
jej mózg – powiedziała Jula, zamykając za sobą drzwi.
– Słyszałam to szmato! –
wrzasnęła Olka.
– Wal się.
– Lepiej wyjdź z domu i nie
wracaj, bo jak cię znowu zobaczę to zabiję!
– Też cię kocham! – wrzasnęła w
odpowiedzi Julka.
– Chodź ze mną do mnie (zdanie
to powstało w niewyjaśniony okolicznościach i jest używane, aż do dziś dop.
Aut.) – powiedziałam.
– To dziesięć minut drogi z
buta – jęknęła.
– Ja nie śpię całą noc, zrywam
się rano i biegnę tu, żeby ci powiedzieć o komentarzy, a ty nie chcesz przejść
się kawałka drogi, bo to za daleko, leniu? – zapytałam.
– To bolało.
Spojrzałam na nią spode łba.
– No dobra. Mamo? –
powiedziała wychylając się z przedpokoju do salonu.
– Co?
– Idę z Zuzą do niej.
– A śniadanie?
– Ja nie jadam śniadań.
– Śniadanie to najważniejszy
posiłek dnia.
– Fajnie. To pa!
Założyłam klapki, a Jula trampki.
Ona rzadko podczas lata nosi sandały, czy klapki. Dziwne trochę, ale ja też tam
czasem mam. Wyszłyśmy na chłodny korytarz, a potem schodami w dół na podwórko.
Było lato pierwszego dnia wakacjami. Obie byłyśmy ubrane w ciemne kolory, ale
nie zważając na upał biegłyśmy cała drogę do mojego domu.
– Kiedy przyszła wiadomość? –
zapytała Jula, kiedy wyszłyśmy na chodnik przed blokiem.
– Kisiel wysłał ją o…
– Siema Julie (czyt. Żuli)! –
krzyknął ktoś.
– Siema debile i nara! – krzyknęła
do kilku chłopaków z bloku, którzy siedzieli na betonowej „ławce” pod kuchennym
oknem mieszkania Julki.
– Jak zwykle miła. – odezwał
się Daniel.
– Spadaj Tonton. – Jula tak na niego mówi, bo
przypomina jej świnkę Tsunade.
– Nie nazywaj mnie tak,
Żulinko.
– Tsunade powiedz mu coś –
jęknęła do starszego brata Daniela Dawida.
– Jak przestaniesz mnie
nazywać Tsunade – powiedział Dawid.
– No to Jiraya.
– Dana zamknij się, bo
oberwiesz – powiedział Bartek.
– Dzięki.
– Gdzie idziecie?
– Co cię to?
Po dość długiej wymianie zadań
w końcu pobiegłyśmy do mnie.
– To kiedy wiadomość przyszła?
– O ósmej rano czasu
japońskiego, mamy osiem godzin różnicy w tył, czyli w nocy o północy (lubię
kiedy ktoś tak powie ^^ dop. Aut.). Dzwoniłam jak tylko zobaczyłam ten komentarz.
– Spałam. I nie słyszałam, bo
wyciszyłam telefon. Zawsze go na noc wyciszam, kiedy nie musze rano wstać.
Dobiegłyśmy na miejsce w
niecałe cztery minuty.
o Już?
o Nie.
Nie słyszysz?
o Teraz
ja.
o Najpierw
każesz mi opowiadać pierwszej, a teraz mam przestać?
o No.
o No
dobra. Mów.
o Zazwyczaj
to ja owijam w bawełnę. Może to ominiemy?
o Jak
uważasz.
No więc…
o Nie
zaczyna się zdania od „no więc”.
Kiedy dobiegłyśmy na miejsce
szybko przetłumaczyłyśmy wiadomość w
translatorze Google i przeczytałyśmy cały komentarz. Kisiel się zgodził,
żebyśmy przyjechały do Japonii na jego koszt. Napisał, że zapłaci za wszystko
związane z naszym przyjazdem do Japonii, pobytem tam i powrotem do domu, ale
pod warunkiem, że każda z nas zabierze po jednym opiekunie.
Nasza reakcja tak nas
zaskoczyła, że prawie cały dzień się z tego śmiałyśmy. Skakałyśmy po łóżku Zuzki,
dopóki coś nie chrupnęło jak łamane drzewo.
Omijając wydarzenia kolejnych kilkudziesięciu
dni.
Jako opiekunów zabrałyśmy
mężczyzn. Zuzka swojego ojca, który kazał mi mówić do siebie i do wszystkich
koleżanek Zuzki wujku Tomku. Nigdy nie nazwałam go wujkiem, ale opisując będę,
żeby wiadomo było o kogo chodzi, bo nie chcę mi się cały czas pisać pan Tomek.
Trochę nudnawa i przydługawa, ale chyba da się znieść? W końcu jakiś początek musi być, no nie? Skargi i żale, ale również pochwały mile widziane w komentarzach. Może komentować każdy, bo ustawiłam tak, że nawet nie zalogowani mogą.
Aha i nie zdziwię się jak pierwszy komentarz pod tą notką będzie od Suu Suski, ale też się będę cieszyć :D