niedziela, 24 marca 2013

Czemu muszę być, aż tak głupi!?



No i w końcu jest kolejna notka. Miałam mały problem, bo sis mi nie pozwalała internetu dotykać, ale udało się. Proszę Uma :3


– Yuki. Wstawaj. – Usłyszałam głos Takeshi’ego. – Jest dziesiąta, obudź się.
– Już nie śpię – powiedziałam, uśmiechając się z zadowoleniem.
Przeciągnęłam się i otworzyłam oczy.
– Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak dobrze spałam.
– To dzięki herbacie Isane-san.
– Takeshi! – wrzasnęłam, zakrywając się cienkim materiałem, pod którym spała, aż po szyję i szybko usiadłam.
Odskoczył do tyłu.
– Coś się stało? – zapytał.
– Jestem w piżamie. Wyjdź stąd! – krzyknęłam.
Jestem bardzo wstydliwa i żaden chłopak nigdy nie widział mnie w piżamie i wolę żeby tak zostało. No dobra, może poza młodszym bratem Zuzki, kiedy u nich spałam, ale tamten to jeszcze dziecko.
– Wczoraj nie przeszkadzało ci to, że widziałem twoją piżamę. Yoshiro zresztą też.
– Było ciemno, a pokój oświetlały tylko światło laptopa i lamp naftowych. To nie wiele. Wyjdź – powiedziałam to wściekłym głosem i rozkazującym, bardzo stanowczym tonem.
W wyrazie jego twarzy coś się zmieniło, jakby coś w nim pękło. Zraniłam go tym tonem.
– Przepraszam, ja… Nie musisz iść… – powiedziałam cicho i ze smutkiem w głosie. Ale było już za późno na skruchę.
– Muszę, mam obowiązki. Przebierz się w coś w czym mogą cię oglądać chłopcy. Za pół godziny śniadanie. Przyjdziemy po was.
– Takeshi…
Podszedł do shoji, a ja szybko wstałam i poszłam za nim, ale nie zdążyłam go zatrzymać, bo zasunął już shoji. Oparłam głowę o drewnianą ramę drzwi. Stał na korytarzu i prawdopodobnie opierał się o shoji plecami. Słyszałam jego oddech.
– Jestem w piżamie! – wrzasnęła Zuzka ze swojego pokoju. – Ale cię zrysował.
– Zamknij się! –odkrzyknęłam w odpowiedzi.
– Bo co? – zapytała, wchodząc do mojego pokoju.
– W piżamie nie pokazuje się publicznie.
– Rozumujesz jak barokowe zgredy. Ale słuchaj tego – zaczęła, zanim odpowiedziałam na poprzednie zdanie. – Wczoraj zasnęłaś u mnie na podłodze, bo za szybko wypiłaś dragi Oba-san Isane i Takeshi zaniósł cię do twojego łóżka – powiedziała.
– Właśnie miałam się zastanowić nad tym kiedy poszłam do siebie. Czekaj, czekaj… Co zrobił!?
– Zaniósł cię do łóżka – powtórzyła.
– Nani o?
–Nie będę powtarzać trzeci raz. A jak cię trzymał na rękach to powiedziałaś jego imię.
– N-nani!? – wrzasnęłam.
– A może to było inne imię? – Zaczęła się zastanawiać. –Czekaj jak to brzmiało? Już jestem blisko. –Chciałam coś powiedzieć, ale mnie uciszyła. – Szyy. No jak to brzmiał? – Po jej tonie było słychać, że wiem o co chodzi, ale nie chce tego powiedzieć. – A no tak. Yagami. No jak mogłam zapomnieć.
Yagami to ważna postać w mojej części bloga. Nie powiem kim jest, bo nie doszłam jeszcze do tego pisząc historię Yuki.
– Odczep się od Arity – powiedziałam, naburmuszona. – To co w końcu powiedziałam?
– Nic. Wkręcałam cię. Twoja mina teraz jest bezcenna.
– Menda.
– Niezła jesteś. Rozmawiamy po japońsku, a ty zaraz po polsku mnie wyzywasz.
– Bo nie wiem jak „menda” jest po japońsku.
– No i znowu po polsku.
Zaczęłyśmy się śmiać.
– Mogłaś użyć Baka, lub Bakayarou.
– W sumie to tak.
Najzabawniejsze jest to, że nadal mówiłyśmy po japońsku.
Po porannej toalecie, która obu nam w sumie zajęła dwadzieścia parę minut, więc czekałyśmy jeszcze chwilę na chłopców.
Zasmuciło mnie to, że przyszedł tylko Yoshiro.
– A gdzie Takeshi? – zapytała Zuzka.
– Zgodził się pomagać w kuchni, bo Aimi, która do tej pory to robiła, zdaniem mojej babci jest zbyt wolna i przez to tamta oparzyła sobie rękę wrzątkiem. I przez kilka dni rzadko będzie stamtąd wychodził – wytłumaczył brązowowłosy.
Wyszliśmy z pokoju, a kiedy byliśmy przy schodach zakręciło mi się w głowie.
– Julka, co ci jest? – zapytała Zuza.
Przed oczami miałam to co śniło mi się w nocy.
– To… to nic. Później ci powiem.
Zeszliśmy na dół do jadalni. Wszyscy już byli na miejscach.
– Ohayogozaimasu – przywitała się Sumiko z uśmiechem, kiedy usiadłyśmy na swoich miejscach.
– Ohayo – powiedziała Zuza.
– Jak się spało? ­– zapytał Daisuke.
– Czuję się wspaniale – powiedziała Zuzka. – Te Futon są wspaniałe, prawda Yuki?
– Nani o? Ach, tak. Racja – powiedziałam dość cicho.
– To dobrze – powiedział. – Proszę jedzcie. Itadakimasu.
– Itadakimasu – powiedziała Zuza i wzięła sobie kulkę ryżową z wodorostem.
– Itadakimasu – szepnęłam i wzięła z koszyka bułkę z nadzieniem ananasowym, ale nie zaczęłam jeść. Patrzyłam tylko na nią, ale jakbym jej nie dostrzegała.
– Yuki, coś się stało? – zapytała Sumiko. – Jesteś przygnębiona.
– Ja… Nic mi nie jest. Miałam tylko zły sen.
Zuza zerknęła na mnie kątem oka, ale kiedy na nią spojrzałam ukryła zaniepokojenie, pod maską obojętności.
Żeby nie pomyśleli, że przejmuję się głupim snem zjadłam ananasową bułkę, mimo że miałam ochotę zwymiotować.
Kiedy po śniadaniu wróciłyśmy na górę, poszłam do siebie i położyłam się na łóżku twarzą w poduszki. Zuzka chwilę rozmawiała z Yoshiro, po czym przyszła do mnie i usiadła na brzegu materaca.
– Kontynuacja wizji, prawda?
– Tak – powiedziałam w poduszkę.
– Co? – zapytała.
Usiadłam i objęłam kolana ramionami.
– Tak.
To co teraz powiem jest naprawdę dziwne. Ja i Zuza jesteśmy jakby połączone. Znaczy się nasze mózgi. Nie wiem jak to racjonalnie wytłumaczyć.
Kiedyś przyśniło mi się, że miałam na sobie piękne kimono i spacerowałam pośród drzew Sakury. Zuzka też tam była i też miała kimono. Po chwili na niebie pokazała się kometa, a później ona spadła blisko nas. Nie było wybuchu, ale tam gdzie wylądowała stał blond włosy chłopak z trzema długimi kreskami na każdym policzku. Miał pomarańczowo czarne ubranie i piękne niebieskie oczy. To był niejaki Uzumaki Naruto, ale nie narysowany, tylko prawdziwy. Taki jak my, a nie manga.
Następnego dnia okazało się, że Zuzce śniło się to samo. I tak każda z nas co jakiś czas miała sen i wydziała kontynuację czegoś w rodzaju przepowiedni. Tak na nią mówimy, bo jak na razie to co nam się śniło spełnia się. Wiadomość od Kisiela, Wyjazd do Japonii. Następne będzie cos gorszego.
– Walczyłyśmy.
– To już wiemy. Coś więcej? – zapytała.
Z pokoju Zuzki zaczęła dobiegać jakaś melodia.
– Co to za dźwięk? – zapytałam.
 – Ach to. Włączyłam laptop i Skype. Ktoś dzwoni. Chodź, później dokończysz.
– Mhm.
Przeszłyśmy do jej pokoju i położyłyśmy się na brzuchach na futonie.
– To Sayuri – powiedziała i odebrała.
– Ohayo Sayuri – przywitałyśmy się.
Sayuri to jedna z czytelniczek naszego bloga i tak jak Zuzka uwielbia Sunagakure.
– Hej dziewczyny. Czy to są Shoji? – zapytała, spoglądając ponad naszymi głowami.
– Tak – powiedziała Zuza. – Musimy się przyznać, że nie posłuchałyśmy ciebie i…
–Jesteście w Japonii!? – wrzasnęła. – Z jednej strony to fajnie, z drugiej to zabiję was, że mnie nie zabrałyście, a z trzeciej to zginiecie, bo wam zabroniłam!
– Jakbyś mogła – powiedziałam. – Wiem co się stało twojej siostrze, Sayuri, ale my rzadko się na siebie gniewamy, nie Zuza?
– Tak, a jeśli już to tylko przez chwilę. Przecież nie pozabijamy się. A Naruto na pewno tu się nie pojawi, bo niby jak? To jest niemożliwe. A no właśnie. Julka miała sen. Opowiedz nam go.
– Walczyły i Hana zaatakowała Yuki kataną – zaczęłam – i chyba trafiła w serce. Nie wiem, bo zostałam obudzona.
– Może chybiłam – powiedziała Zuza.
–A z jakiego to było bliska? – zapytała Sayuri.
– Może niecały metr? No, jakoś tak.
– Z takiego bliska bym nie chybiła – powiedziała Zuzka. – Ciotą nie jestem.
– Módlmy się, żebyś jednak chybiła – powiedziała Sayuri.
– Jestem Ateistką – powiedziałam. – Nie mam zamiaru się modlić do kogoś kto nie istnieje.
– A wierzysz w to, że możemy się znaleźć w mandze?
– Dobra, już nie wiem w co wierzyć.
Ktoś zapukał do drzwi.
– Hana, Yuki? Mogę wejść? – zapytała Yoshiro zza shoji.
– Chwileczkę – zawołała Zuza, po japońsku. – Musimy kończyć. Do zobaczenia, Sayu.
– Pa – powiedziałam, machając.
– Na razie – powiedziała rozłączając się.
Zuza wyłączyła Skype, a potem zamknęła laptopa.
– Wejdź Yoshiro – powiedziała.
Shoji się rozsunęły i wszedł Yoshiro.
– Macie ochotę zagrać w Shogi w ogrodzie? – zapytał, pokazując planszę.
– Jasne.

piątek, 8 marca 2013

Ukrywać prawdę, przez kilka minut nie jest łatwo, a co dopiero przez pół roku…!?



„Służący” zaprowadzili nas na piętro, a potem kolejnym korytarzem w lewo a później w prawo. Dom był zbudowany na planie kwadratu z ogrodem po środku i kilkoma odnogami.
Yoshiro to wysoki chłopak jak na azjatę, bo miał sto siedemdziesiąt kilka centymetrów wzrostu i  był szczupły. Miał ciemno brązowe wycieniowane włosy sięgające podbródka i nierówną grzywkę do tego mleczno czekoladowe oczy.
Takeshi był trochę niższy od Yoshiro. Miał do niego podobną fryzurę, ale krótsze czarne włosy i oczy w kolorze gorzkiej czekolady.
Na miejscu Yoshiro zatrzymał się przy pierwszych shoji (lub fusuma – rozsuwane drzwi, zbudowane z drewnianych ramek wypełnionych cienkim papierem ryżowym) i usiadł obok nich w tym samym momencie co Takeshi przy drugich. Drzwi też rozsunęli równocześnie.
Przeszłam przez próg, a moje oczy rozszerzyły się z zachwytu. Pokój był skromnie urządzony, ale był bardzo piękny. Podłoga była wyłożona matą tatami jak w całym domu. Po prawej stała komoda z czterema szufladami, a nad nią wisiało lustro. Obok stała moja bordowa walizka. Po lewej znajdowały się shoji, zapewne do pokoju Julki. Naprzeciw mnie znajdowało się podwyższenie na którym leżał futon (materac do spania zwijany na dzień). Nad nim wisiał baldachim z cienkiej, białej i przeźroczystej firany.
Szybko podeszłam do shoji między pokojami i zaczęłam słuchać co się dzieje po drugiej stronie.
– Arigato. – Usłyszałam głos Julki.
– Nie trzeba – odpowiedział ledwo słyszalnie Takeshi.
– Owszem, Takeshi-kun.
Takeshi-kun?! A ta co w Hinate się bawi? Co jej odbija?
– To moja praca, Yuki-san.
– Jasne, wiem o tym – powiedziała to takim tonem jakby powiedział, że blondynki są głupie. – Mów mi Yuki, bez żadnych grzecznościowych zwrotów.
– Hai, Yuki-sa… Yuki.
– Wiem, że nie chce ci się tu być. Jest prawie piąta w nocy. Na pewno jesteś zmęczony. A robisz to zapewne dlatego, że brakuje ci forsy. A ja nie jestem przezwyczajona do takiego traktowania, więc zwracaj się do mnie jak do zwykłej koleżanki.
Nie zauważyłam kiedy Yoshiro do mnie podszedł i aż podskoczyłam.
– Yoshi – szepnęłam. – Wystraszyłeś mnie.
– Przepraszam Zuza.
Odeszliśmy od drzwi.
– Już nauczyłeś się wymawiać moje imię?
– Było trudno, ale tak. W końcu uczyłem się go prawie pół roku. Odkąd wróciliśmy z Accel World, miałem dużo czasu.
– Pomyśleć, że pierwszy raz widzimy się na żywo w naszym świecie – powiedziałam.
– Tak. Twój avatar wyglądał dokładnie tak samo jak ty. Ale dlaczego tam twoje oczy były ciemnoniebieskie?
– Bo takie mi się podobają. Albo raczej podobały. Teraz chciałabym mieć zielone.
– Te są naprawdę ładne.
Uśmiechnęłam się.
– Ty wyglądasz przystojniej niż twój avatar. Bardziej mi się podobasz prawdziwy.
– Arigato.
Nachylił się nade mną, ale zatrzymał swoje usta tuż przy moich. Już nieraz się całowaliśmy, ale nigdy w naszym świecie. Tylko i wyłącznie w Accel World.
Yoshiro objął mnie w talii i przyciągnął do siebie. Wplotłam palce w jego kasztanowe włosy i w końcu złączyliśmy się w delikatnym pocałunku. Inaczej czułam się całując go w świecie anime, a inaczej tutaj. Teraz to było niezwykłe, czułam się jakbym latała.
– Tęskniłem za tobą – powiedział, opierając swoje czoło na moim.
– Ja za tobą też.
– To było niesamowite.
–Tak, też to czułam.
– To, Oyasuminasai – powiedziała Julka.
– Oyasuminasai – powiedział Takeshi.
Usłyszałam dźwięk towarzyszący zasuwaniu Shoji.
Yoshiro ostatni raz musnął wargami moje usta i wyszedł na korytarz.
– Oyasuminasai, Hana-san – powiedział.
– Mówiłam, że masz do mnie mówić Hana, bez „san”. Nie zniosę tego. I do Yuki te tak nie mów.
– Hai, Hana.
– Oyasuminasai.
Mrugnął do mnie i zasunął shoji.
Rozsunęłam shoji między moim, a Julki pokojem i zapytałam:
– A ty co taka odważna do chłopaka? Nigdy tak z nikim nie rozmawiałaś, kogo bardziej nie poznałaś.
– Wiem. To pewnie dlatego, że czuję się jak w jakimś śnie. A w snach ludzie mówią i robią różne rzeczy. Auu! – wrzasnęła, kiedy uderzyłam ją dość mocno w ramię.
– Nie, to nie sen – powiedziałam.
– Uderzyłaś mnie! Baka! – Oddała mi taki sam cios, ale słabszy. – Podsłuchiwałaś!
– No wiesz. Te shoji , nie są z betonu tylko z drewna i papieru.
– Jakbym nie wiedziała – znów ten sam ton, kiedy sądzi że ktoś nazywa ją głupią blondynką.
– Więc czemu tak wrzeszczysz? Przez takie coś nie trudno jest cokolwiek usłyszeć.
Przewróciła oczami i podeszła do swojej fioletowej walizki, stojącej obok komody.
– Takeshi-kun – powiedziałam, naśladując Hinate mówiącą Naruto-kun.
– Spadaj. Tak mi się powiedziało.
– Taa.
Nagle wyszczerzyła zęby w uśmiechu.
– Wiesz co? Powinnaś dawać głos Hinacie, a nie Ino. – powiedziała.
– Ale śmieszne.
– Bardzo, no nie?
Zaczęłyśmy się śmiać.
– Natalii bardzo podoba się dawanie głosu Hinacie. A mnie Ino.
– No cóż.
Nasze sypialnie wyglądały tak samo. A tak dokładniej to jak lustrzane odbicia. Różniły się tylko wzorami narysowanymi na shoji.
Usiadłam na „łóżku” Julki. Coś wbiło mi się w udo, więc zabrałam to.
– Co to? – zapytałam, pokazując jej przedmiot.
– Walkie Talkie.
– No wiedzę, ale skąd?
– Od Takeshi’ego.
– A po co? Przecież są za ścianą.
– To po to, abyśmy nie musiały ich szukać.
– Fajnie.
– Nom. Idziesz się kąpać? – zapytała.
– Idź pierwsza.
– Ok.
Łazienka była przecudowna. Normalnie zaparło mi dech w piersiach. Nie była duża, ale mała też nie. Podłoga i ściany były wyłożone bordowymi i białymi kafelkami. Po prawej stał kibelek, a po lewej dwie umywalki i duże lustro. Na środku była głęboka prostokątna wanna wpuszczona w podłogę.
Kidy już obie byłyśmy w piżamach, poszłyśmy do mojego pokoju, ale shoji między sypialniami były rozsunięte. Siedziałyśmy na podłodze, plecami opierając się o podwyższenie pod materacem i oglądałyśmy Resident Evil 4. Kolejny z naszych nałogów.
– No nie mogę zasnąć – jęknęła Julka po pół godzinie oglądania filmu. – W ogóle nie jestem zmęczona, a nie spałam dłużej niż powinnam.
– Ja też tak mam – powiedziałam. – Ale w sumie to się nie dziwię, nie ma jeszcze dwudziestej pierwszej naszego czasu.
– Mam pomysł – powiedziała po chwili.
– Jaki?
Wstała z podłogi i poszła do siebie. Kiedy wróciła w ręce miała Walkie Talkie.
– Po co ci to? – zapytałam.
– Chcę w końcu zasnąć i się wyspać.
Włączyła urządzenie a to zaczęło trzeszczeć jak źle ustawiona antena radia. Nacisnęła jakiś guzik.
– Takeshi, Yoshiro? Słyszycie mnie? – powiedziała, przykładając Walkie Talkie do ust.
– Yuki? – dało się słyszeć zaspany głos Takeshi’ego. – Tak słyszę cię. Coś się stało? – zapytał.
– Nie. To znaczy tak. Chodzi o to, że nie możemy zasnąć, bo ta zmiana czasu i w ogóle. Macie tu może coś na sen?
– Tak – usłyszałam rozsuwanie drzwi. – Za piętnaście minut przyniesiemy.
– Do pokoju Hany.
– Dobrze.
– Arigato.
Po około piętnastu minutach do pokoju wszedł Takeshi z tacą z dzbanuszkiem czegoś parującego, a za nim Yoshi z tacą z filiżankami i talerzykiem z ciastkami.
Usiedli w pozycji seiza i położyli tace na macie przed nami.
– To jest ziołowa herbata na sen – powiedział Yoshiro. – Specjał mojej babci Isane. Ona jest tu gospodynią.
– Taka filiżanka wystarcz, żebyście zasnęły i wypoczęły – wytłumaczył Takeshi.
– To dobrze. O której mamy wstać? Jakoś rano, no nie? – powiedziałam z niezadowoleniem.
– O dziesiątej – powiedział Yoshiro.
– Obudzicie nas jutro? – zapytałam.
– Hai! – powiedzieli równocześnie.
Spojrzałyśmy na siebie z Julką, bo my tez często mówimy w to samo w tym samym czasie.
– Chciałaś chyba powiedzieć, że dziś nas obudzić – powiedziała Jula.
– Niech ci będzie.
– Obudzimy – powiedział Takeshi.
– To nasz obowiązek.
Yoshiro obrócił trochę głowę i mrugnął do mnie, tak że tamci nie zobaczyli. Złapał za imbryk z herbatą i chciał już nalewać, ale Julka się odezwała.
– Mogę ja? – zapytała.
– Jeśli chcesz Yuki-san – powiedział, stawiając imbryk z powrotem na srebrną tacę.
– Po prostu Yuki, ok? Bez żadnych zwrotów grzecznościowych.
– Mówiłam – powiedziałam do Yoshiro.
– Wasze zachowanie jest prawie takie samo – stwierdził Takeshi.
– Tak – przyznał Yoshi.
– Prawie robi wielką różnicę – powiedziała Julka, łapiąc za dzbanek.
– Ale zawsze to coś – dokończyłam jak zwykle, kiedy  mówiła te słowa.
Nalała herbaty do jednej filiżanki tak jak Sayuri w filmie „Wyznania Gejszy”. Delikatnie, nawet odkryła nadgarstek. Jak na ironię miała piżamę z długim rękawem. Nie żeby coś, ale nieźle się popisuje. Ciekawe co by zrobiła gdyby rozlała. Sama ciągle powtarza, że jest niezdarą.
– Słyszałem przed waszym przyjazdem rozmowę Sumiko-san i Kishimoto-sama – powiedział Yoshiro. – Kishimoto-sama chcę żebyście zobaczyły jak obchodzi się różne rzeczy w Japonii, dlatego zorganizowano dla was Ceremonię Parzenia Herbaty. Ale szkolenie chyba już nie będzie potrzebne.
– A to tylko takie tam.
Podała mi napełnioną filiżankę, a potem wzięła swoją.
– Lepiej się połóżcie, zanim wypijecie – powiedział Takeshi.
– Aż tak mocne? – zapytałam.
– No.
Mimo to zaczęłyśmy pić, siedząc na podłodze. Herbata była bez cukru, okropnie gorzka i obrzydliwa, ale mimo to wzięłam kilka małych łyczków. Julka wypiła całą filiżankę na raz.
– Naprawdę mocna.
To były ostatnie słowa jakie wypowiedziała, zanim zasnęła. Po kilku chwilach od wypicia herbaty powieki zaczęły jej opadać i ziewnęła.
– Co to miało być!? – wrzasnęłam, kiedy głowa Juli opadała na moje ramię.
– Zbyt szybko wypiła herbatę. Zioła, z których jest zrobiona, są naprawdę bardzo mocne – powiedział Yoshiro. – Chciałem powiedzieć, żeby nie pić jej zbyt szybko, ale było już za późno.
Ziewnęłam.
– Skoro ja też się napiłam to czemu nie śpię jak ona?
– Bo wypiłaś tylko troszkę – wytłumaczył Takeshi.
– Trzeba ją przetransportować do jej łóżka –powiedziałam.
– Ja się tym zajmę – powiedział Take.
– Bodajże pięćdziesiąt osiem kilo żywej wagi. Sto sześćdziesiąt osiem centymetrów wzrostu. Dasz radę? – zapytałam.
– Mam metr siedemdziesiąt dwa i jestem dość silny. Nie poniżaj mnie.
Zaśmiałam się głupkowato.
– No właśnie zauważyłam, że oboje jesteście dość wysocy.
Takeshi podniósł Julkę z podłogi, wzięła na ręce jak mąż swoją pannę młodą i zaniósł do jej sypialni.
– Chodziło mi o poniżenie jej, a nie ciebie – powiedziałam, stając na progu.
Położył ja na łóżku, przykrył kolorowymi materiałami i zakrył baldachim wokoło łóżka.
– Wypij herbatę Hana, ale najpierw się połóż.
– Dobra.
Poszłam do  łóżka, filiżankę nadal miałam w dłoniach.
– Idźcie już.
– A filiżanka? – zapytał Takeshi.
– Jutro.
Wyszli a ja jeszcze dwadzieścia minut zwlekałam z wypiciem naparu.
Julka jest lekkomyślna i zdarza jej się, że robi coś zanim pomyśli.
Kiedy już powoli wypiłam ciepły napar, poczułam jak powieki mi opadają i chce mi się spać jakbym była na nogach ze dwa dni bez zmrużenia oka.


Dzięki za wcześniejsze uznanie dla tej notki od Suu Suski. Nudna jest, wiem. Ale zdradzę, że już niedługo wydarzy się coś, co zaskoczy wielu. Uma udało się. Trzymaj za mnie kciuki, żeby doprowadzić tę opowieść do końca. I widzisz nie będziesz musiała zabijać mnie i Suu Suski jak to powiedziałaś dziś po szkole :P