niedziela, 24 marca 2013

Czemu muszę być, aż tak głupi!?



No i w końcu jest kolejna notka. Miałam mały problem, bo sis mi nie pozwalała internetu dotykać, ale udało się. Proszę Uma :3


– Yuki. Wstawaj. – Usłyszałam głos Takeshi’ego. – Jest dziesiąta, obudź się.
– Już nie śpię – powiedziałam, uśmiechając się z zadowoleniem.
Przeciągnęłam się i otworzyłam oczy.
– Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak dobrze spałam.
– To dzięki herbacie Isane-san.
– Takeshi! – wrzasnęłam, zakrywając się cienkim materiałem, pod którym spała, aż po szyję i szybko usiadłam.
Odskoczył do tyłu.
– Coś się stało? – zapytał.
– Jestem w piżamie. Wyjdź stąd! – krzyknęłam.
Jestem bardzo wstydliwa i żaden chłopak nigdy nie widział mnie w piżamie i wolę żeby tak zostało. No dobra, może poza młodszym bratem Zuzki, kiedy u nich spałam, ale tamten to jeszcze dziecko.
– Wczoraj nie przeszkadzało ci to, że widziałem twoją piżamę. Yoshiro zresztą też.
– Było ciemno, a pokój oświetlały tylko światło laptopa i lamp naftowych. To nie wiele. Wyjdź – powiedziałam to wściekłym głosem i rozkazującym, bardzo stanowczym tonem.
W wyrazie jego twarzy coś się zmieniło, jakby coś w nim pękło. Zraniłam go tym tonem.
– Przepraszam, ja… Nie musisz iść… – powiedziałam cicho i ze smutkiem w głosie. Ale było już za późno na skruchę.
– Muszę, mam obowiązki. Przebierz się w coś w czym mogą cię oglądać chłopcy. Za pół godziny śniadanie. Przyjdziemy po was.
– Takeshi…
Podszedł do shoji, a ja szybko wstałam i poszłam za nim, ale nie zdążyłam go zatrzymać, bo zasunął już shoji. Oparłam głowę o drewnianą ramę drzwi. Stał na korytarzu i prawdopodobnie opierał się o shoji plecami. Słyszałam jego oddech.
– Jestem w piżamie! – wrzasnęła Zuzka ze swojego pokoju. – Ale cię zrysował.
– Zamknij się! –odkrzyknęłam w odpowiedzi.
– Bo co? – zapytała, wchodząc do mojego pokoju.
– W piżamie nie pokazuje się publicznie.
– Rozumujesz jak barokowe zgredy. Ale słuchaj tego – zaczęła, zanim odpowiedziałam na poprzednie zdanie. – Wczoraj zasnęłaś u mnie na podłodze, bo za szybko wypiłaś dragi Oba-san Isane i Takeshi zaniósł cię do twojego łóżka – powiedziała.
– Właśnie miałam się zastanowić nad tym kiedy poszłam do siebie. Czekaj, czekaj… Co zrobił!?
– Zaniósł cię do łóżka – powtórzyła.
– Nani o?
–Nie będę powtarzać trzeci raz. A jak cię trzymał na rękach to powiedziałaś jego imię.
– N-nani!? – wrzasnęłam.
– A może to było inne imię? – Zaczęła się zastanawiać. –Czekaj jak to brzmiało? Już jestem blisko. –Chciałam coś powiedzieć, ale mnie uciszyła. – Szyy. No jak to brzmiał? – Po jej tonie było słychać, że wiem o co chodzi, ale nie chce tego powiedzieć. – A no tak. Yagami. No jak mogłam zapomnieć.
Yagami to ważna postać w mojej części bloga. Nie powiem kim jest, bo nie doszłam jeszcze do tego pisząc historię Yuki.
– Odczep się od Arity – powiedziałam, naburmuszona. – To co w końcu powiedziałam?
– Nic. Wkręcałam cię. Twoja mina teraz jest bezcenna.
– Menda.
– Niezła jesteś. Rozmawiamy po japońsku, a ty zaraz po polsku mnie wyzywasz.
– Bo nie wiem jak „menda” jest po japońsku.
– No i znowu po polsku.
Zaczęłyśmy się śmiać.
– Mogłaś użyć Baka, lub Bakayarou.
– W sumie to tak.
Najzabawniejsze jest to, że nadal mówiłyśmy po japońsku.
Po porannej toalecie, która obu nam w sumie zajęła dwadzieścia parę minut, więc czekałyśmy jeszcze chwilę na chłopców.
Zasmuciło mnie to, że przyszedł tylko Yoshiro.
– A gdzie Takeshi? – zapytała Zuzka.
– Zgodził się pomagać w kuchni, bo Aimi, która do tej pory to robiła, zdaniem mojej babci jest zbyt wolna i przez to tamta oparzyła sobie rękę wrzątkiem. I przez kilka dni rzadko będzie stamtąd wychodził – wytłumaczył brązowowłosy.
Wyszliśmy z pokoju, a kiedy byliśmy przy schodach zakręciło mi się w głowie.
– Julka, co ci jest? – zapytała Zuza.
Przed oczami miałam to co śniło mi się w nocy.
– To… to nic. Później ci powiem.
Zeszliśmy na dół do jadalni. Wszyscy już byli na miejscach.
– Ohayogozaimasu – przywitała się Sumiko z uśmiechem, kiedy usiadłyśmy na swoich miejscach.
– Ohayo – powiedziała Zuza.
– Jak się spało? ­– zapytał Daisuke.
– Czuję się wspaniale – powiedziała Zuzka. – Te Futon są wspaniałe, prawda Yuki?
– Nani o? Ach, tak. Racja – powiedziałam dość cicho.
– To dobrze – powiedział. – Proszę jedzcie. Itadakimasu.
– Itadakimasu – powiedziała Zuza i wzięła sobie kulkę ryżową z wodorostem.
– Itadakimasu – szepnęłam i wzięła z koszyka bułkę z nadzieniem ananasowym, ale nie zaczęłam jeść. Patrzyłam tylko na nią, ale jakbym jej nie dostrzegała.
– Yuki, coś się stało? – zapytała Sumiko. – Jesteś przygnębiona.
– Ja… Nic mi nie jest. Miałam tylko zły sen.
Zuza zerknęła na mnie kątem oka, ale kiedy na nią spojrzałam ukryła zaniepokojenie, pod maską obojętności.
Żeby nie pomyśleli, że przejmuję się głupim snem zjadłam ananasową bułkę, mimo że miałam ochotę zwymiotować.
Kiedy po śniadaniu wróciłyśmy na górę, poszłam do siebie i położyłam się na łóżku twarzą w poduszki. Zuzka chwilę rozmawiała z Yoshiro, po czym przyszła do mnie i usiadła na brzegu materaca.
– Kontynuacja wizji, prawda?
– Tak – powiedziałam w poduszkę.
– Co? – zapytała.
Usiadłam i objęłam kolana ramionami.
– Tak.
To co teraz powiem jest naprawdę dziwne. Ja i Zuza jesteśmy jakby połączone. Znaczy się nasze mózgi. Nie wiem jak to racjonalnie wytłumaczyć.
Kiedyś przyśniło mi się, że miałam na sobie piękne kimono i spacerowałam pośród drzew Sakury. Zuzka też tam była i też miała kimono. Po chwili na niebie pokazała się kometa, a później ona spadła blisko nas. Nie było wybuchu, ale tam gdzie wylądowała stał blond włosy chłopak z trzema długimi kreskami na każdym policzku. Miał pomarańczowo czarne ubranie i piękne niebieskie oczy. To był niejaki Uzumaki Naruto, ale nie narysowany, tylko prawdziwy. Taki jak my, a nie manga.
Następnego dnia okazało się, że Zuzce śniło się to samo. I tak każda z nas co jakiś czas miała sen i wydziała kontynuację czegoś w rodzaju przepowiedni. Tak na nią mówimy, bo jak na razie to co nam się śniło spełnia się. Wiadomość od Kisiela, Wyjazd do Japonii. Następne będzie cos gorszego.
– Walczyłyśmy.
– To już wiemy. Coś więcej? – zapytała.
Z pokoju Zuzki zaczęła dobiegać jakaś melodia.
– Co to za dźwięk? – zapytałam.
 – Ach to. Włączyłam laptop i Skype. Ktoś dzwoni. Chodź, później dokończysz.
– Mhm.
Przeszłyśmy do jej pokoju i położyłyśmy się na brzuchach na futonie.
– To Sayuri – powiedziała i odebrała.
– Ohayo Sayuri – przywitałyśmy się.
Sayuri to jedna z czytelniczek naszego bloga i tak jak Zuzka uwielbia Sunagakure.
– Hej dziewczyny. Czy to są Shoji? – zapytała, spoglądając ponad naszymi głowami.
– Tak – powiedziała Zuza. – Musimy się przyznać, że nie posłuchałyśmy ciebie i…
–Jesteście w Japonii!? – wrzasnęła. – Z jednej strony to fajnie, z drugiej to zabiję was, że mnie nie zabrałyście, a z trzeciej to zginiecie, bo wam zabroniłam!
– Jakbyś mogła – powiedziałam. – Wiem co się stało twojej siostrze, Sayuri, ale my rzadko się na siebie gniewamy, nie Zuza?
– Tak, a jeśli już to tylko przez chwilę. Przecież nie pozabijamy się. A Naruto na pewno tu się nie pojawi, bo niby jak? To jest niemożliwe. A no właśnie. Julka miała sen. Opowiedz nam go.
– Walczyły i Hana zaatakowała Yuki kataną – zaczęłam – i chyba trafiła w serce. Nie wiem, bo zostałam obudzona.
– Może chybiłam – powiedziała Zuza.
–A z jakiego to było bliska? – zapytała Sayuri.
– Może niecały metr? No, jakoś tak.
– Z takiego bliska bym nie chybiła – powiedziała Zuzka. – Ciotą nie jestem.
– Módlmy się, żebyś jednak chybiła – powiedziała Sayuri.
– Jestem Ateistką – powiedziałam. – Nie mam zamiaru się modlić do kogoś kto nie istnieje.
– A wierzysz w to, że możemy się znaleźć w mandze?
– Dobra, już nie wiem w co wierzyć.
Ktoś zapukał do drzwi.
– Hana, Yuki? Mogę wejść? – zapytała Yoshiro zza shoji.
– Chwileczkę – zawołała Zuza, po japońsku. – Musimy kończyć. Do zobaczenia, Sayu.
– Pa – powiedziałam, machając.
– Na razie – powiedziała rozłączając się.
Zuza wyłączyła Skype, a potem zamknęła laptopa.
– Wejdź Yoshiro – powiedziała.
Shoji się rozsunęły i wszedł Yoshiro.
– Macie ochotę zagrać w Shogi w ogrodzie? – zapytał, pokazując planszę.
– Jasne.

4 komentarze:

  1. Jezuuu ! Zaraz będzie o ogrodzie już się nie mogę doczekać ! :D:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jestem dobra w rozpisywaniu swoich odczuć, więc zrobię coś takiego :P
    ------> <3 Koffam :3

    OdpowiedzUsuń

Jak nie będziecie komentować to ukatrupię :D
Wystarczyłby tylko jeden komentarz od jednej osoby, żebym wiedziała ilu mam czytelników, bo wiem o dwóch i jednym niespodziewanym XD