czwartek, 8 sierpnia 2013

Are you fucking kidding me?


Nie mogę no. Siedzę cały czas i nic nie robię. To sobie myślę, napiszę kolejną notkę na Belive Me, bo z tymi szwami to nawet się ruszyć swobodnie nie mogę. A więc usiadłam sobie przy komputerze i napisałam i dodaję. Miłego czytania :3


Światło które rozbłysło zaraz po tym jak Naruto zniknął, było nie do zniesienia, a potem zaczęło niewyobrażalnym bólem rozdzierać moje ciało. Czułam ciepło na dłoni, ale nie wiedziałam czemu i czym to było spowodowane. Miałam zamknięte oczy, ale wciąż widziałam biel. Kiedy ból już zniknął to zorientowałam się, że te ciepło to dłoń Takeshiego. Nie wiedzieć czemu nogi się pode mną ugięły i upadłam, a Take wylądował na mnie. Otworzyłam szeroko oczy z przerażenia, bo chłopak leżał na mnie. On patrzył na mnie zaskoczony. Ale to nie był już Takeshi. Włosy tego chłopaka były dłuższe niż tamtego i nie prawie czarne, a cytrynowożółte, a oczy nie ciemnobrązowe tylko bursztynowo złote.
– Yagami – szepnęłam i dotknęłam delikatnie palcami policzek blondyna.
– Nani? – zdziwił się, lekko przekrzywiając głowę. Nagle naszła mnie wielka ochota, żeby go pocałować. Położyłam jedną dłoń na jego karku, a drugą na ramieniu. – To przecież ja. Takeshi. Nie poznajesz mnie?
TAKESHI!!!
Dopiero teraz zdałam sobie z tego co robię. Wiedziałam, że mój Yagami to tylko tymczasowa zewnętrzna powłoka Takeshiego. Opamiętałam się więc w porę i odepchnęłam chłopaka, a on upadł na piasek obok mnie. Usiadłam i rozejrzałam się dookoła. Nieopodal nas po prawej, zobaczyłam leżącą tyłem do nas Sasaki. Jej włosy odsłoniły kark, ale nie były już brązowe, ale różowe (dużo ciemniejsze od tych Sakury i nawet dłuższe niż te z początków pierwszej serii) i lokowane. Po drugiej stronie w niedużych odstępach od siebie leżały dwie dziewczyny. Ta bliżej nas miała miedziano brązowe włosy, a ta druga granatowe, które układały się jak te Hinaty Hyuugi.
– Niemożliwe! – wrzasnęłam i wstałam. – Ookami, Shinju!
Ale ja chciałam powiedzieć… – pomyślałam. – Nie mogę. Ich imiona…? O w mordę!
Shinju drgnęła, a potem złapała się za głowę.
– Ale mnie głowa boli – jęknęła. – Ale miałam zły sen.
Po chwili otworzyła oczy i spojrzała na swoje dłonie. Patrzała na nie zdziwiona, po czym zaczęła wrzeszczeć, na co Ookami i Sasaki usiadły ze zdziwieniem.
– Co się stało? – zdziwiła się Sasaki, spojrzała najpierw na mnie, a następnie na swojego brata, po czym zaczęła się głośno śmiać.
Ookami spojrzała po kolei na nas wszystkich po czym zaczęła płakać, robiąc najwięcej hałasu ze wszystkich.
– Takeshi? – Chciałam, żeby je uciszył, bo mnie nikt nigdy nie słucha.
– Cisza! – wrzasnął zaraz po tym jak zatkałam uszy.
Shinju, usiadła i zamilkła, Ookami nadal cicho szlochała, a Sasaki nadal głośno się śmiała, trzymając się za brzuch.
– Sasaki, co ci jest? – zapytałam.
– No bo… – zaczęła, ale wciąż się śmiała. – Bo on…
Na moment ucichła, wskazała na Takeshiego i znów wybuchnęła śmiechem.
– Wiedziałem – powiedział Takeshi i wstał. – Zamknij się młoda, bo oberwiesz. Spójrz na siebie. Różowe włosy i żółte oczy. To nic w porównaniu w moimi blond włosami.
– Mnie się podoba – odpowiedziała, bawiąc się różowym lokiem. – A tak poza tym, to ty też masz żółte oczy.
– Bursztynowo złote – poprawiłam ją. – Wiesz co Sasaki?
– Hmm? – mruknęła i wstała.
– Wiem, kim oni są w moim opowiadaniu, ale ty…? Nie mam pojęcia.
– Pozwól, że pozostanę sobą.
– Ale nadal będzie siostrą… – przerwałam momentalnie.
Dziewczyna uniosła brew.
– Nani?
– Skoro, są tu Shinju, Ookami i Yagami to powinna być też Suzume. Bliźniaczka Yagamiego.
– Nani?! – wrzasnęło rodzeństwo.
– Ale dlaczego…?
Zaczęłam się rozglądać.
– Zakładam, że to o mnie rozmawiacie – usłyszałam jej głos za plecami.
Szybko się odwróciłam. W moim kierunku zmierzała wysoka dziewczyna o jasnych zielonych długich włosach sięgających bioder i potarganą grzywką, podobną do Shany z Shakugan no Shana.
– Suzume – powiedziałam, a potem aż zamurowało mnie ze zdumienia.
Za Suzume szła jakaś dziewczyna o czarnych włosach sięgających kolan, z niebieską grzywką opadającą na lewe oko. Miała niebieskie przestraszone oczy. Nie przypominam jej sobie. Fajnie, kolejna osoba, której nie wymyśliłam.
– A to kto? – zapytał mnie Takeshi. – Bo ja nie chcę mieć trzech sióstr.
– Ja sama nie wiem kto to jest.
– Co tu się właściwie dzieje? – zapytała Shinju.

o   Pozwolisz, że ci przerwę, Jula?
o   Coś pominęłam?
o   Nie. Pamiętasz jak to było kiedy się tam przenieśliśmy? Nawet własnych imion nie mogliśmy wymówić, ani nawet pomyśleć, bo wcinały się nam te japońskie.
o   No, to było dziwne. I nadal nie wiem o co z tym biega.
o   Powiedz może jak się nazywali w rzeczywistości ci którzy tam byli z tobą, co?
o   A no tak. Najpierw napomknę, że gimnazjum w naszym mieście tworzy jedną szkołę z podstawówką. No to Shinju to Ida, koleżanka ze szkoły, która się do nas przeniosła w drugiej Gim i była z nami tylko rok. W zasadzie to Zuza nie za bardzo ją zna, bo to ja się z nią kolegowałam. Ookami to Natala, koleżanka z klasy od podstawówki. Ona też pisze, ale zdecydowanie woli romanse niż fantasy. Chciała, żeby Ookami miała chłopaka jak Maciek Musiał, więc…
o   Dojdziesz do tego opowiadając.
o   No wiem, ale… No nie patrz tak na mnie. No dobra no. Suzume to Weronika, przyjaciółka z Gim. Wkurza mnie to, że każda z naszej paczki idzie do innej szkoły ponad gimnazjalnej.
o   Julka!
o   Co do Tej dziewczyny z niebieską grzywką to nadal nie wiemy kto to jest.
o   Opowiadaj dalej.
o   No wiem.
o   Więc…?

– Jakby to wam prosto wytłumaczyć…? – zaczęłam, kiedy wszyscy zebrali się wokoło mnie.
– Jesteśmy w świecie Naruto – powiedziała Sasaki i zaczęła biegać wokoło nas machając rękoma.
– Sasaki, bo cię zaraz… – zaczął Takeshi, złapał siostrę za Tomoeri (górna część kołnierza Kimono) i pociągnął, a ta straciła równowagę i wylądowała na tyłku.
– Itai! – krzyknęła Sasaki.
– Tak właściwie to co to za język? – zapytała Shinju.
– Japoński – powiedziała dziewczyna z niebieską grzywką w tym samy momencie co ja.
– A tak właściwie to jak się nazywasz? – zapytałam.
– Myślałam,  że wy będziecie wiedzieć.
– Mam pomysł, niech każdy z was przedstawi się swoim imieniem i nazwiskiem. Ja zacznę. Uchiha Yuki.
– Wcale nie – jęknęła Ookami.
– Tutaj tak – powiedziałam. – Teraz ty.
– Hyuuga Ookami. – Sama siebie zaskoczyła. – Wow. A no tak Hana wymyśliła tego wilka.
Przestała już płakać. Nie no, po niej to bym się tego nie spodziewała.
Kolejna odezwała się rudowłosa.
– Tora Shinju. Chwila, ja już to gdzieś słyszałam.
– Tygrys i Perła – podsunęłam.
– No tak!
– To teraz ja – odezwała się zielonowłosa. – Arita Suzume.
Zaśmiała się.
– Madarame Takeshi – powiedział jedyny chłopak w tym towarzystwie.
– Wcale, że nie – zaprzeczyłam.
– A ja Madarame Sasaki – powiedziała różowowłosa wstając z ziemi.
– Takeshi, kiedy się przedstawiasz masz mówić Arita Yagami, bo teraz nim jesteś. – Co mi się bardzo nie podoba. – A ty Sasaki będziesz młodszą siostrą bliźniaków Arita. Arita Sasaki.
– Dlaczego ona może zachować imię, a ja nie? – zapytał „od tej chwili” Yagami.
– Bo Yagami był już wymyślony, a Sasaki nie.
– Czyli Yagami i Sasaki to moje rodzeństwo? – zapytała Suzu.
Skinęłam głową.
– Ja się tak nie bawię – jęknął Yagami. – To nie fair. Nazywam się Yagami, a nie… Yuki, co ty mi zrobiłaś!?
– Yaguś, znów zachowuje się jak naburmuszona pięciolatka, co? – zapytała Sasaki.
– Ty mała… – zaczął Yagami, a potem zaczęli się ganiać wokoło nas.
– A ty jak się nazywasz? – zapytałam nieznajomą.


<<>>

Podobało się? Jak tak to zostawić koma, bo jak nie będzie koma to nie dodam kolejnej notki o Hanie :)

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

NARUTO NO BAKA!!!



Ale ze mnie niezdara. Wczoraj nadziałam się stopą na blachę i przecięłam skórę. Ponad godzinę czekałam na chirurga i teraz mam cztery szwy :P.
Ale dość o mnie, zapraszam na nową notkę, tak bardzo wyczekiwaną przez Umę :3
Wybacz mi Suu Suska, ale musiałam ją dodać, bo twojej się nie mogłam doczekać :/ i tej na twoim jak i tym blogu.

Rozbłysnęło białe oślepiające światło. Yoshi złapał mnie za rękę, a ja przytuliłam się do jego ramienia. Było tak biało, że nic poza tym nie było widać. Spróbowałam coś powiedzieć, bo to nienormalne, żeby zrobiło się biało przy Kuchiyose no Jutsu, zawsze jest tylko biała chmura dymu i dźwięk przypominający „PUF!” i to wszystko, ale nie mogłam.
Zamknęłam oczy, bo zaczęły boleć od tak jasnego światła. Po chwili moje ciało zaczął rozdzierać na drobne fragmenty straszny ból, ale zniknął tak szybko jak się pojawił. Kiedy tylko zniknął to powoli rozchyliłam powieki. Zobaczyłam to czego się tak bardzo obawiałam. Stałam w pięknym miejscu. Była to zielona oaza, która powstała w wyniku treningów Hany i Gaary w mojej połowie bloga. Wyglądała dokładnie tak jak ją sobie wyobraziłam. Nadal przytulałam się do ramienia chłopaka, ale już nie tego samego.
– NARUTO NO BAKA!!! – wrzasnęłam, potem krzyknęłam – Gaara!?
– Gdzie!? – wrzasnął czerwononosy rozglądając się dookoła.
– Chwila – powiedziałam puszczając go i odsuwając się odrobinę. – Yoshiro?
– No a niby kto, Hana. Wow! – zawołał po chwil jakby widział mnie pierwszy raz na oczy.
– Nani? – zapytałam.
– Nie wiedziałem, że Hana jest aż tak ładna – powiedział przyglądając się mojej twarzy i ciału. – Ja bym nie stworzył takiej piękności.
– Właśnie mnie obrażasz – powiedziałam, uderzając go w ramię.
– Komenasai. Nie chciałem, żeby to zabrzmiało jak o innej dziewczynie – powiedział, próbując mnie pocałować. Odsunęłam się od niego i podeszłam do niewielkiego oczka wodnego.
– Właśnie tak zabrzmiało – powiedziałam, nie ukrywając że byłam zła.
– No to może tak: Jesteś piękna jako Hana.
– Jeszcze lepiej! – zawołałam.
– To ja już nie wiem! – wrzasnął.
Odwróciłam się do niego i skoczyłam, tak że oboje upadliśmy na trawę. Siedziałam na nim okrakiem, więc mojej kimono się podwinęło odsłaniając moje nogi, aż do wyższej części ud. Nachyliłam się nad nim i zaczęłam pocałunek.
– A może tak: – powiedziałam po kilku sekundach. – Hana jest ładna, ale ty zdecydowanie bardziej mi się podobasz. Nie sądzisz?
– Tak, lepiej. – Chciał mnie pocałować, ale odepchnęłam go na ziemię i wstałam poprawiając kimono.
– Lepiej chodźmy do wioski.
– Jakiej?
– Sunagakure.
– A tak w ogóle to gdzie ten Gaara? – zapytał, kiedy mieliśmy już iść.
– Spójrz na swoje odbicie w wodzie.
Tak zrobił.
–Shimeta! – wrzasnął. – Ale dlaczego akurat Gaara? – zapytał, kiedy już ochłonął.
– Bo ja wiem? Ciekawe w kogo wcielił się Takeshi, nie?
– Hai, ale gdzie oni tak właściwie są?
– Pewnie w Konohagakure. To tam urodziła się Yuki Uchiha. Musimy zorientować się do jakiego momentu w mandze nas przeniosło. Boję się, że tamci sobie nie poradzą. My to co innego, bo już raz byliśmy w mandze, ale…
– Hey, Hana. Niczym się nie martw. Kiedy pierwszy raz tam byliśmy to sobie bardzo dobrze poradziliśmy. Przez te kilka tygodni zacząłem rozumieć Yuki i wiem, że sobie poradzi. Takeshi jest trochę jak baba, ale Sasaki i Yuki na pewno mu pomogą. Ja się nie martwię, więc…
– Więc ja będę.
Spojrzał na mnie z niezadowoleniem.
– Ktoś musi.
– Tak sobie myślę, że wolałbym wyglądać jak mój avatar, a nie Gaara. Najbardziej chcę mieć brwi. – Westchnął, a ja się roześmiałam.
– Zaczekaj, mam pewien pomysł.
Zamknęłam oczy i oczyściłam umysł. Zaczęłam myśleć o kroplach wody, skumulowanych w niewidocznych chmurach nad pustynią. Wyobraziłam sobie, że te maleńkie krople zbierają się i zaczynają spadać na ziemię. Oblewając nas drobnym ciepłym deszczem.
– Jaki to pomysł? – zapytał Yoshi-Gaara kiedy otworzyłam oczy i spojrzałam w niebo.
– Ach, już nic – spojrzałam na niego. – Nie…
– Co to? – zdziwił się Yoshi-Gaara, przerywając mi i dotknął palcem swojego policzka, wycierając z niego łzę. Chociaż…
Razem spojrzeliśmy w niebo. Nad nami na nocnym niebie, udekorowanym gwiazdami, zaczęły się zbierać ciemne chmury zasłaniając je i upuszczając z siebie drobne krople deszczu.
Zaczęłam się cieszyć, że moje życzenie się spełniło. Czy to oznacza, że mogę wpływać na wydarzenia? Albo chociaż na takie drobnostki jak pogoda? To by było niezwykłe, tak wpływać na to co się wokoło nas dzieje. W Accel World tak nie potrafiłam, nikt nie potrafił. A może chodzi o to, że tylko ja i Yuki…
Yuki?
Czemu nie mogę pomyśleć jej prawdziwego imienia? Czy to nie dziwne, że o nim myślę, a i tak wychodzi Yuki? Teraz jednak mniejsza o to.
A więc może tylko autorki mogą wpływać na to co się tu dzieje?
– Ty to zrobiłaś, Hana? – zapytał Yoshi-Gaara.
– Tak – Powiedziałam. – Tak, tak, tak!
– To znaczy, że mój avatar… że ja… ze ty… – nie mógł się wysłowić, bo tak bardzo był tym zaskoczony.
– Tak mogę. Tak jak w Accel World, tak?
– Hai.
A więc zamknęłam oczy i skupiłam się na tym, aby Gaara Masashiego znalazł się tam gdzie powinien, a przede mną miał już stać mój Yoshi. Wzrost taki sam jak miał (ja jako Hana byłam niższa, niż Zuza), granatowe włosy i ciemno niebieskie oczy z czarnymi źrenicami (Wolę o tym wspomnieć, bo w Naruto nie wszyscy mają źrenice, albo nawet tęczówek, nie mają. Blee Hinata, ale ja nic nie sugeruję ;P dop. Aut.), no i musiał być umięśniony, nie ^.^? To nadawało Yoshiemu wygląd Graya z Fairy Tail tylko rysowany w stylu Kisiela, ale żeby nie było to mój Yoshi, nie będzie się rozbierał, nawet nie wiedząc kiedy to zrobił.
Kiedy otworzyłam oczy przede mną stał Yoshi z Accel World. Skinęłam głową, dając znak, że już skończyłam i wtedy on poszedł żeby przejrzeć się w wodzie.
– Dobrze mnie zapamiętałaś – stwierdził wstając, po czym objął mnie w pasie.
– Szczerze powiedziawszy to gdybym miała cię opisać to nie potrafiłabym.
Zaśmiała się krótko.
– Idziemy do wioski. Musimy się przebrać i skontaktować jakoś z innymi. Telefonicznie nie ma mowy.
– A czemu nie? – zdziwił się Yoshi, kiedy zaczęliśmy iść w kierunku wioski. Podświadomie wiedziałam, gdzie to jest.
– Próbowałam go wymyślić, ale nie mogę. Nie wiem czemu. Może coś czego nie wymyślił Kishimoto, nie ma prawa tutaj istnieć? Tak jak na przykład jeżyk mojego kraju tu nie działa? Spróbuj powiedzieć moje imię.
– Hana…
– Nie, moje prawdziwe imię – przerwałam mu.
– Właśnie o nim pomyślałem, ale nawet w myślach słyszę Hana.
– No właśnie.
Po kilkunastu szybkich krokach Yoshi znów się odezwał.
– Tak sobie myślę, że skoro jesteśmy w ciałach ninja to…
– A właśnie, musimy cię stworzyć jako shinobi. Natura chakry i tak dalej.
– Zastanówmy się. Pochodzenie: Kraj Wiatru, Wioska Ukrytego Piasku. Natura Chakry: Ziemia. Klan: Toyotomi, tak jak moje nazwisko (Tak sobie myślę, że chyba go jeszcze nie podawałam :P dop. Aut.). To chyba wszystko – zakończył.
Kiedy to mówił, ja myślałam, o tym, aby stało się tak jak chce.