Ale ze mnie niezdara. Wczoraj nadziałam się stopą na blachę i przecięłam skórę. Ponad godzinę czekałam na chirurga i teraz mam cztery szwy :P.
Ale dość o mnie, zapraszam na nową notkę, tak bardzo wyczekiwaną przez Umę :3
Wybacz mi Suu Suska, ale musiałam ją dodać, bo twojej się nie mogłam doczekać :/ i tej na twoim jak i tym blogu.
Ale dość o mnie, zapraszam na nową notkę, tak bardzo wyczekiwaną przez Umę :3
Wybacz mi Suu Suska, ale musiałam ją dodać, bo twojej się nie mogłam doczekać :/ i tej na twoim jak i tym blogu.
Rozbłysnęło białe oślepiające światło. Yoshi złapał mnie
za rękę, a ja przytuliłam się do jego ramienia. Było tak biało, że nic poza tym
nie było widać. Spróbowałam coś powiedzieć, bo to nienormalne, żeby zrobiło się
biało przy Kuchiyose no Jutsu, zawsze jest tylko biała chmura dymu i dźwięk
przypominający „PUF!” i to wszystko, ale nie mogłam.
Zamknęłam oczy, bo zaczęły boleć od tak jasnego światła.
Po chwili moje ciało zaczął rozdzierać na drobne fragmenty straszny ból, ale
zniknął tak szybko jak się pojawił. Kiedy tylko zniknął to powoli rozchyliłam
powieki. Zobaczyłam to czego się tak bardzo obawiałam. Stałam w pięknym
miejscu. Była to zielona oaza, która powstała w wyniku treningów Hany i Gaary w
mojej połowie bloga. Wyglądała dokładnie tak jak ją sobie wyobraziłam. Nadal
przytulałam się do ramienia chłopaka, ale już nie tego samego.
– NARUTO NO BAKA!!! – wrzasnęłam, potem krzyknęłam – Gaara!?
– Gdzie!? – wrzasnął czerwononosy rozglądając się
dookoła.
– Chwila – powiedziałam puszczając go i odsuwając się
odrobinę. – Yoshiro?
– No a niby kto, Hana. Wow! – zawołał po chwil jakby
widział mnie pierwszy raz na oczy.
– Nani? – zapytałam.
– Nie wiedziałem, że Hana jest aż tak ładna – powiedział
przyglądając się mojej twarzy i ciału. – Ja bym nie stworzył takiej piękności.
– Właśnie mnie obrażasz – powiedziałam, uderzając go w
ramię.
– Komenasai. Nie chciałem, żeby to zabrzmiało jak o innej
dziewczynie – powiedział, próbując mnie pocałować. Odsunęłam się od niego i
podeszłam do niewielkiego oczka wodnego.
– Właśnie tak zabrzmiało – powiedziałam, nie ukrywając że
byłam zła.
– No to może tak: Jesteś piękna jako Hana.
– Jeszcze lepiej! – zawołałam.
– To ja już nie wiem! – wrzasnął.
Odwróciłam się do niego i skoczyłam, tak że oboje
upadliśmy na trawę. Siedziałam na nim okrakiem, więc mojej kimono się podwinęło
odsłaniając moje nogi, aż do wyższej części ud. Nachyliłam się nad nim i
zaczęłam pocałunek.
– A może tak: – powiedziałam po kilku sekundach. – Hana
jest ładna, ale ty zdecydowanie bardziej mi się podobasz. Nie sądzisz?
– Tak, lepiej. – Chciał mnie pocałować, ale odepchnęłam
go na ziemię i wstałam poprawiając kimono.
– Lepiej chodźmy do wioski.
– Jakiej?
– Sunagakure.
– A tak w ogóle to gdzie ten Gaara? – zapytał, kiedy
mieliśmy już iść.
– Spójrz na swoje odbicie w wodzie.
Tak zrobił.
–Shimeta! – wrzasnął. – Ale dlaczego akurat Gaara? –
zapytał, kiedy już ochłonął.
– Bo ja wiem? Ciekawe w kogo wcielił się Takeshi, nie?
– Hai, ale gdzie oni tak właściwie są?
– Pewnie w Konohagakure. To tam urodziła się Yuki Uchiha.
Musimy zorientować się do jakiego momentu w mandze nas przeniosło. Boję się, że
tamci sobie nie poradzą. My to co innego, bo już raz byliśmy w mandze, ale…
– Hey, Hana. Niczym się nie martw. Kiedy pierwszy raz tam
byliśmy to sobie bardzo dobrze poradziliśmy. Przez te kilka tygodni zacząłem
rozumieć Yuki i wiem, że sobie poradzi. Takeshi jest trochę jak baba, ale Sasaki
i Yuki na pewno mu pomogą. Ja się nie martwię, więc…
– Więc ja będę.
Spojrzał na mnie z niezadowoleniem.
– Ktoś musi.
– Tak sobie myślę, że wolałbym wyglądać jak mój avatar, a
nie Gaara. Najbardziej chcę mieć brwi. – Westchnął, a ja się roześmiałam.
– Zaczekaj, mam pewien pomysł.
Zamknęłam oczy i oczyściłam umysł. Zaczęłam myśleć o
kroplach wody, skumulowanych w niewidocznych chmurach nad pustynią. Wyobraziłam
sobie, że te maleńkie krople zbierają się i zaczynają spadać na ziemię.
Oblewając nas drobnym ciepłym deszczem.
– Jaki to pomysł? – zapytał Yoshi-Gaara kiedy otworzyłam
oczy i spojrzałam w niebo.
– Ach, już nic – spojrzałam na niego. – Nie…
– Co to? – zdziwił się Yoshi-Gaara, przerywając mi i
dotknął palcem swojego policzka, wycierając z niego łzę. Chociaż…
Razem spojrzeliśmy w niebo. Nad nami na nocnym niebie,
udekorowanym gwiazdami, zaczęły się zbierać ciemne chmury zasłaniając je i
upuszczając z siebie drobne krople deszczu.
Zaczęłam się cieszyć, że moje życzenie się spełniło. Czy
to oznacza, że mogę wpływać na wydarzenia? Albo chociaż na takie drobnostki jak
pogoda? To by było niezwykłe, tak wpływać na to co się wokoło nas dzieje. W
Accel World tak nie potrafiłam, nikt nie potrafił. A może chodzi o to, że tylko
ja i Yuki…
Yuki?
Czemu nie mogę pomyśleć jej prawdziwego imienia? Czy to
nie dziwne, że o nim myślę, a i tak wychodzi Yuki? Teraz jednak mniejsza o to.
A więc może tylko autorki mogą wpływać na to co się tu
dzieje?
– Ty to zrobiłaś, Hana? – zapytał Yoshi-Gaara.
– Tak – Powiedziałam. – Tak, tak, tak!
– To znaczy, że mój avatar… że ja… ze ty… – nie mógł się
wysłowić, bo tak bardzo był tym zaskoczony.
– Tak mogę. Tak jak w Accel World, tak?
– Hai.
A więc zamknęłam oczy i skupiłam się na tym, aby Gaara
Masashiego znalazł się tam gdzie powinien, a przede mną miał już stać mój
Yoshi. Wzrost taki sam jak miał (ja jako Hana byłam niższa, niż Zuza),
granatowe włosy i ciemno niebieskie oczy z czarnymi źrenicami (Wolę o tym
wspomnieć, bo w Naruto nie wszyscy mają źrenice, albo nawet tęczówek, nie mają.
Blee Hinata, ale ja nic nie sugeruję ;P dop. Aut.), no i musiał być umięśniony,
nie ^.^? To nadawało Yoshiemu wygląd Graya z Fairy Tail tylko rysowany w stylu
Kisiela, ale żeby nie było to mój Yoshi, nie będzie się rozbierał, nawet nie
wiedząc kiedy to zrobił.
Kiedy otworzyłam oczy przede mną stał Yoshi z Accel
World. Skinęłam głową, dając znak, że już skończyłam i wtedy on poszedł żeby
przejrzeć się w wodzie.
– Dobrze mnie zapamiętałaś – stwierdził wstając, po czym
objął mnie w pasie.
– Szczerze powiedziawszy to gdybym miała cię opisać to
nie potrafiłabym.
Zaśmiała się krótko.
– Idziemy do wioski. Musimy się przebrać i skontaktować
jakoś z innymi. Telefonicznie nie ma mowy.
– A czemu nie? – zdziwił się Yoshi, kiedy zaczęliśmy iść
w kierunku wioski. Podświadomie wiedziałam, gdzie to jest.
– Próbowałam go wymyślić, ale nie mogę. Nie wiem czemu.
Może coś czego nie wymyślił Kishimoto, nie ma prawa tutaj istnieć? Tak jak na
przykład jeżyk mojego kraju tu nie działa? Spróbuj powiedzieć moje imię.
– Hana…
– Nie, moje prawdziwe imię – przerwałam mu.
– Właśnie o nim pomyślałem, ale nawet w myślach słyszę
Hana.
– No właśnie.
Po kilkunastu szybkich krokach Yoshi znów się odezwał.
– Tak sobie myślę, że skoro jesteśmy w ciałach ninja to…
– A właśnie, musimy cię stworzyć jako shinobi. Natura
chakry i tak dalej.
– Zastanówmy się. Pochodzenie: Kraj Wiatru, Wioska Ukrytego
Piasku. Natura Chakry: Ziemia. Klan: Toyotomi, tak jak moje nazwisko (Tak sobie
myślę, że chyba go jeszcze nie podawałam :P dop. Aut.). To chyba wszystko –
zakończył.
Kiedy to mówił, ja myślałam, o tym, aby stało się tak jak
chce.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jak nie będziecie komentować to ukatrupię :D
Wystarczyłby tylko jeden komentarz od jednej osoby, żebym wiedziała ilu mam czytelników, bo wiem o dwóch i jednym niespodziewanym XD