„Służący” zaprowadzili nas na
piętro, a potem kolejnym korytarzem w lewo a później w prawo. Dom był zbudowany
na planie kwadratu z ogrodem po środku i kilkoma odnogami.
Yoshiro to wysoki chłopak jak
na azjatę, bo miał sto siedemdziesiąt kilka centymetrów wzrostu i był szczupły. Miał ciemno brązowe
wycieniowane włosy sięgające podbródka i nierówną grzywkę do tego mleczno czekoladowe
oczy.
Takeshi był trochę niższy od
Yoshiro. Miał do niego podobną fryzurę, ale krótsze czarne włosy i oczy w
kolorze gorzkiej czekolady.
Na miejscu Yoshiro zatrzymał
się przy pierwszych shoji (lub fusuma – rozsuwane drzwi, zbudowane z
drewnianych ramek wypełnionych cienkim papierem ryżowym) i usiadł obok nich w
tym samym momencie co Takeshi przy drugich. Drzwi też rozsunęli równocześnie.
Przeszłam przez próg, a moje
oczy rozszerzyły się z zachwytu. Pokój był skromnie urządzony, ale był bardzo
piękny. Podłoga była wyłożona matą tatami jak w całym domu. Po prawej stała
komoda z czterema szufladami, a nad nią wisiało lustro. Obok stała moja bordowa
walizka. Po lewej znajdowały się shoji, zapewne do pokoju Julki. Naprzeciw mnie
znajdowało się podwyższenie na którym leżał futon (materac do spania zwijany na
dzień). Nad nim wisiał baldachim z cienkiej, białej i przeźroczystej firany.
Szybko podeszłam do shoji
między pokojami i zaczęłam słuchać co się dzieje po drugiej stronie.
– Arigato. – Usłyszałam głos
Julki.
– Nie trzeba – odpowiedział
ledwo słyszalnie Takeshi.
– Owszem, Takeshi-kun.
Takeshi-kun?! A ta co w Hinate
się bawi? Co jej odbija?
– To moja praca, Yuki-san.
– Jasne, wiem o tym – powiedziała
to takim tonem jakby powiedział, że blondynki są głupie. – Mów mi Yuki, bez
żadnych grzecznościowych zwrotów.
– Hai, Yuki-sa… Yuki.
– Wiem, że nie chce ci się tu
być. Jest prawie piąta w nocy. Na pewno jesteś zmęczony. A robisz to zapewne
dlatego, że brakuje ci forsy. A ja nie jestem przezwyczajona do takiego traktowania,
więc zwracaj się do mnie jak do zwykłej koleżanki.
Nie zauważyłam kiedy Yoshiro
do mnie podszedł i aż podskoczyłam.
– Yoshi – szepnęłam. –
Wystraszyłeś mnie.
– Przepraszam Zuza.
Odeszliśmy od drzwi.
– Już nauczyłeś się wymawiać
moje imię?
– Było trudno, ale tak. W
końcu uczyłem się go prawie pół roku. Odkąd wróciliśmy z Accel World, miałem
dużo czasu.
– Pomyśleć, że pierwszy raz
widzimy się na żywo w naszym świecie – powiedziałam.
– Tak. Twój avatar wyglądał
dokładnie tak samo jak ty. Ale dlaczego tam twoje oczy były ciemnoniebieskie?
– Bo takie mi się podobają.
Albo raczej podobały. Teraz chciałabym mieć zielone.
– Te są naprawdę ładne.
Uśmiechnęłam się.
– Ty wyglądasz przystojniej
niż twój avatar. Bardziej mi się podobasz prawdziwy.
– Arigato.
Nachylił się nade mną, ale
zatrzymał swoje usta tuż przy moich. Już nieraz się całowaliśmy, ale nigdy w
naszym świecie. Tylko i wyłącznie w Accel World.
Yoshiro objął mnie w talii i
przyciągnął do siebie. Wplotłam palce w jego kasztanowe włosy i w końcu
złączyliśmy się w delikatnym pocałunku. Inaczej czułam się całując go w świecie
anime, a inaczej tutaj. Teraz to było niezwykłe, czułam się jakbym latała.
– Tęskniłem za tobą –
powiedział, opierając swoje czoło na moim.
– Ja za tobą też.
– To było niesamowite.
–Tak, też to czułam.
– To, Oyasuminasai –
powiedziała Julka.
– Oyasuminasai – powiedział
Takeshi.
Usłyszałam dźwięk towarzyszący
zasuwaniu Shoji.
Yoshiro ostatni raz musnął
wargami moje usta i wyszedł na korytarz.
– Oyasuminasai, Hana-san –
powiedział.
– Mówiłam, że masz do mnie
mówić Hana, bez „san”. Nie zniosę tego. I do Yuki te tak nie mów.
– Hai, Hana.
– Oyasuminasai.
Mrugnął do mnie i zasunął
shoji.
Rozsunęłam shoji między moim,
a Julki pokojem i zapytałam:
– A ty co taka odważna do
chłopaka? Nigdy tak z nikim nie rozmawiałaś, kogo bardziej nie poznałaś.
– Wiem. To pewnie dlatego, że
czuję się jak w jakimś śnie. A w snach ludzie mówią i robią różne rzeczy. Auu!
– wrzasnęła, kiedy uderzyłam ją dość mocno w ramię.
– Nie, to nie sen –
powiedziałam.
– Uderzyłaś mnie! Baka! –
Oddała mi taki sam cios, ale słabszy. – Podsłuchiwałaś!
– No wiesz. Te shoji , nie są
z betonu tylko z drewna i papieru.
– Jakbym nie wiedziała – znów
ten sam ton, kiedy sądzi że ktoś nazywa ją głupią blondynką.
– Więc czemu tak wrzeszczysz?
Przez takie coś nie trudno jest cokolwiek usłyszeć.
Przewróciła oczami i podeszła
do swojej fioletowej walizki, stojącej obok komody.
– Takeshi-kun – powiedziałam,
naśladując Hinate mówiącą Naruto-kun.
– Spadaj. Tak mi się
powiedziało.
– Taa.
Nagle wyszczerzyła zęby w
uśmiechu.
– Wiesz co? Powinnaś dawać
głos Hinacie, a nie Ino. – powiedziała.
– Ale śmieszne.
– Bardzo, no nie?
Zaczęłyśmy się śmiać.
– Natalii bardzo podoba się
dawanie głosu Hinacie. A mnie Ino.
– No cóż.
Nasze sypialnie wyglądały tak
samo. A tak dokładniej to jak lustrzane odbicia. Różniły się tylko wzorami
narysowanymi na shoji.
Usiadłam na „łóżku” Julki. Coś
wbiło mi się w udo, więc zabrałam to.
– Co to? – zapytałam,
pokazując jej przedmiot.
– Walkie Talkie.
– No wiedzę, ale skąd?
– Od Takeshi’ego.
– A po co? Przecież są za
ścianą.
– To po to, abyśmy nie musiały
ich szukać.
– Fajnie.
– Nom. Idziesz się kąpać? –
zapytała.
– Idź pierwsza.
– Ok.
Łazienka była przecudowna.
Normalnie zaparło mi dech w piersiach. Nie była duża, ale mała też nie. Podłoga
i ściany były wyłożone bordowymi i białymi kafelkami. Po prawej stał kibelek, a
po lewej dwie umywalki i duże lustro. Na środku była głęboka prostokątna wanna
wpuszczona w podłogę.
Kidy już obie byłyśmy w
piżamach, poszłyśmy do mojego pokoju, ale shoji między sypialniami były
rozsunięte. Siedziałyśmy na podłodze, plecami opierając się o podwyższenie pod
materacem i oglądałyśmy Resident Evil 4. Kolejny z naszych nałogów.
– No nie mogę zasnąć – jęknęła
Julka po pół godzinie oglądania filmu. – W ogóle nie jestem zmęczona, a nie
spałam dłużej niż powinnam.
– Ja też tak mam –
powiedziałam. – Ale w sumie to się nie dziwię, nie ma jeszcze dwudziestej
pierwszej naszego czasu.
– Mam pomysł – powiedziała po
chwili.
– Jaki?
Wstała z podłogi i poszła do
siebie. Kiedy wróciła w ręce miała Walkie Talkie.
– Po co ci to? – zapytałam.
– Chcę w końcu zasnąć i się
wyspać.
Włączyła urządzenie a to
zaczęło trzeszczeć jak źle ustawiona antena radia. Nacisnęła jakiś guzik.
– Takeshi, Yoshiro? Słyszycie
mnie? – powiedziała, przykładając Walkie Talkie do ust.
– Yuki? – dało się słyszeć
zaspany głos Takeshi’ego. – Tak słyszę cię. Coś się stało? – zapytał.
– Nie. To znaczy tak. Chodzi o
to, że nie możemy zasnąć, bo ta zmiana czasu i w ogóle. Macie tu może coś na
sen?
– Tak – usłyszałam rozsuwanie
drzwi. – Za piętnaście minut przyniesiemy.
– Do pokoju Hany.
– Dobrze.
– Arigato.
Po około piętnastu minutach do
pokoju wszedł Takeshi z tacą z dzbanuszkiem czegoś parującego, a za nim Yoshi z
tacą z filiżankami i talerzykiem z ciastkami.
Usiedli w pozycji seiza i
położyli tace na macie przed nami.
– To jest ziołowa herbata na
sen – powiedział Yoshiro. – Specjał mojej babci Isane. Ona jest tu gospodynią.
– Taka filiżanka wystarcz,
żebyście zasnęły i wypoczęły – wytłumaczył Takeshi.
– To dobrze. O której mamy
wstać? Jakoś rano, no nie? – powiedziałam z niezadowoleniem.
– O dziesiątej – powiedział
Yoshiro.
– Obudzicie nas jutro? –
zapytałam.
– Hai! – powiedzieli
równocześnie.
Spojrzałyśmy na siebie z
Julką, bo my tez często mówimy w to samo w tym samym czasie.
– Chciałaś chyba powiedzieć,
że dziś nas obudzić – powiedziała Jula.
– Niech ci będzie.
– Obudzimy – powiedział
Takeshi.
– To nasz obowiązek.
Yoshiro obrócił trochę głowę i
mrugnął do mnie, tak że tamci nie zobaczyli. Złapał za imbryk z herbatą i
chciał już nalewać, ale Julka się odezwała.
– Mogę ja? – zapytała.
– Jeśli chcesz Yuki-san –
powiedział, stawiając imbryk z powrotem na srebrną tacę.
– Po prostu Yuki, ok? Bez
żadnych zwrotów grzecznościowych.
– Mówiłam – powiedziałam do
Yoshiro.
– Wasze zachowanie jest prawie
takie samo – stwierdził Takeshi.
– Tak – przyznał Yoshi.
– Prawie robi wielką różnicę –
powiedziała Julka, łapiąc za dzbanek.
– Ale zawsze to coś –
dokończyłam jak zwykle, kiedy mówiła te
słowa.
Nalała herbaty do jednej
filiżanki tak jak Sayuri w filmie „Wyznania Gejszy”. Delikatnie, nawet odkryła
nadgarstek. Jak na ironię miała piżamę z długim rękawem. Nie żeby coś, ale
nieźle się popisuje. Ciekawe co by zrobiła gdyby rozlała. Sama ciągle powtarza,
że jest niezdarą.
– Słyszałem przed waszym
przyjazdem rozmowę Sumiko-san i Kishimoto-sama – powiedział Yoshiro. –
Kishimoto-sama chcę żebyście zobaczyły jak obchodzi się różne rzeczy w Japonii,
dlatego zorganizowano dla was Ceremonię Parzenia Herbaty. Ale szkolenie chyba
już nie będzie potrzebne.
– A to tylko takie tam.
Podała mi napełnioną
filiżankę, a potem wzięła swoją.
– Lepiej się połóżcie, zanim
wypijecie – powiedział Takeshi.
– Aż tak mocne? – zapytałam.
– No.
Mimo to zaczęłyśmy pić,
siedząc na podłodze. Herbata była bez cukru, okropnie gorzka i obrzydliwa, ale
mimo to wzięłam kilka małych łyczków. Julka wypiła całą filiżankę na raz.
– Naprawdę mocna.
To były ostatnie słowa jakie
wypowiedziała, zanim zasnęła. Po kilku chwilach od wypicia herbaty powieki
zaczęły jej opadać i ziewnęła.
– Co to miało być!? –
wrzasnęłam, kiedy głowa Juli opadała na moje ramię.
– Zbyt szybko wypiła herbatę.
Zioła, z których jest zrobiona, są naprawdę bardzo mocne – powiedział Yoshiro. –
Chciałem powiedzieć, żeby nie pić jej zbyt szybko, ale było już za późno.
Ziewnęłam.
– Skoro ja też się napiłam to
czemu nie śpię jak ona?
– Bo wypiłaś tylko troszkę –
wytłumaczył Takeshi.
– Trzeba ją przetransportować
do jej łóżka –powiedziałam.
– Ja się tym zajmę – powiedział
Take.
– Bodajże pięćdziesiąt osiem kilo
żywej wagi. Sto sześćdziesiąt osiem centymetrów wzrostu. Dasz radę? –
zapytałam.
– Mam metr siedemdziesiąt dwa
i jestem dość silny. Nie poniżaj mnie.
Zaśmiałam się głupkowato.
– No właśnie zauważyłam, że
oboje jesteście dość wysocy.
Takeshi podniósł Julkę z
podłogi, wzięła na ręce jak mąż swoją pannę młodą i zaniósł do jej sypialni.
– Chodziło mi o poniżenie jej,
a nie ciebie – powiedziałam, stając na progu.
Położył ja na łóżku, przykrył
kolorowymi materiałami i zakrył baldachim wokoło łóżka.
– Wypij herbatę Hana, ale
najpierw się połóż.
– Dobra.
Poszłam do łóżka, filiżankę nadal miałam w dłoniach.
– Idźcie już.
– A filiżanka? – zapytał Takeshi.
– Jutro.
Wyszli a ja jeszcze
dwadzieścia minut zwlekałam z wypiciem naparu.
Julka jest lekkomyślna i zdarza
jej się, że robi coś zanim pomyśli.
Kiedy już powoli wypiłam
ciepły napar, poczułam jak powieki mi opadają i chce mi się spać jakbym była na
nogach ze dwa dni bez zmrużenia oka.
Dzięki za wcześniejsze uznanie dla tej notki od Suu Suski. Nudna jest, wiem. Ale zdradzę, że już niedługo wydarzy się coś, co zaskoczy wielu. Uma udało się. Trzymaj za mnie kciuki, żeby doprowadzić tę opowieść do końca. I widzisz nie będziesz musiała zabijać mnie i Suu Suski jak to powiedziałaś dziś po szkole :P
o matko ! wyobraziłam sobie ten pocałunek ^^ No masz szczęście że was nie zabije ;) W niedzielę chcę widzieć następną ;D Już nie mogę się doczekać :D:D:D:D - Uma
OdpowiedzUsuńTy sobie za wiele nie wyobrażaj :3
Usuń