– Kto idzie? – zapytał strażnik, kiedy się zatrzymaliśmy.
– Gdybyś był Gaarą to by nas nie zatrzymali – szepnęłam
do Yoshiego.
– A co by pomyśleli, gdyby zobaczyli Kazekage w
towarzystwie dziewczyny poza murami wioski, na dodatek w odświętnych strojach? –
zapytał.
– Racja – przyznałam. – To by było dziwne.
– Kim jesteście? – zapytał znów strażnik.
– Kitsune Hana – powiedziałam.
– Toyotomi Yagami.
To trochę nie fair, że on może zachować swoje imię i
nazwisko.
– Ach, to wy. – Yoshiro odetchnął z ulgą. – Co robiliście
poza wioską?
– Trenowaliśmy – powiedziałam, zanim Yoshi się odezwał.
– Nie wnikam. – Jakbym słyszała Yuki.
Chunin zmierzył spojrzeniem nasze stroje, po czym
pozwolił iść dalej.
– Nee-san! – usłyszałam za plecami, kiedy już zamierzałam
ruszyć do wioski.
Znałam ten głos i to zbyt
dobrze. Powoli odwróciłam się i zobaczyłam idących w naszą stronę niebiesko
włosego chłopaka i dziewczynę o fioletowych długich włosach przeplatanych
różowymi pasemkami. Byli to Onri i Sayuri.
– Otooto-chan? – szepnęłam. No
pięknie. Mój kochany braciszek tu jest.
– Kim oni są? – zapytał Yoshi.
– Może chodźmy do mnie? –
zapytałam, kiedy tamta dwójka do nas doszła.
Nie czekając na odpowiedź
ruszyłam biegiem w głąb korytarza w murach wioski. Yoshi biegł tuż obok mnie, a
pozostali za nami. Po kilkunastu minutach stanęłam przed drzwiami domu w
centrum wioski w którym znajdowało się mieszkanie Hany.
– Ładne to mieszkanko –
powiedziałam, kiedy weszliśmy do środka.
– To ty nie wiedziałaś, jak ono
wygląda? – zapytał Onri.
– Zamknij się. Może wytłumaczę
wam co się stało, co?
Wszyscy zgodnie kiwnęli głowami
- jak to na anime przystało - równocześnie. Wszyscy usiedli na łóżku Hany, a ja
usiadłam na krawędzi stołu.
– A więc. Ty nazywasz się Doku
Onrizuke, a twój ojciec to Doku Yo… – zamilkłam.
– Yo…? – zapytał Yoshiro.
– …shi – dokończyłam.
– Serio? – zapytał ironicznie.
– Nie znałam cię jeszcze kiedy
go wymyśliłam – wytłumaczyłam. – Nie masz się o co czepiać.
– Szczerze powiedziawszy to mam.
– Zgromiłam go wzrokiem. – Ale nie będę – dodał.
– No i bardzo dobrze –
zakończyłam. – Doku Yoshi to Sensei drużyny ósmej, czyli naszej trójki.
– Chwila? Mam na imię Onrizuke?
Co za dziwne imię. Skąd je wzięłaś? – zapytał.
– Ty tak na serio? – zapytałam
zszokowana. – Przecież sam je wymyśliłeś! – Nie dałam mu szansy na odpowiedź. –
Tak się nazywałeś w Margonem!
– Aaa… – W końcu sobie
przypomniał. – Nadal nie kojarzę.
– Baka! Chciałabym, żebyście
wiedzieli wszystko o moim blogu co powinniście! – wrzasnęłam i przeszłam z
pokoju do małego nigdy nie używanego aneksu kuchennego.
– Ale dziwne uczucie –
powiedział po chwili Yoshiro.
– Też to poczułeś? – zapytała
Sayuri.
Skinął głową.
– No, ja też – przyznał Onri.
– Przedstaw się – powiedziałam,
szybko wracając do pokoju i wskazując na fioletowowłosą.
– Przecież wiem jak się nazywam.
Znaczy się, jak się nazywa postać którą wymyśliłam do twojego bloga. Watashi wa
Hoshi Sayuri desu – powiedziała szeroko się uśmiechając.
– Coś więcej?
– Mam trzy siostry – zaczęła. –
Młodsze siostry, oczywiście. Emm. Jedna o rok. Ma teraz piętnaście lat i nazywa
się Ichigo. Są jeszcze bliźniaczki Ume i Beri, mają jedenaście lat.
– Łaa, to znaczy, że są jeszcze
w akademii – zawołał Onri. – Jak dobrze, że mam teraz szesnaście lat.
– Baka – mruknęłam pod nosem. –
Nawet nie potrafisz się tak zachowywać.
– Ale już pamiętam Yoshiego Doku
– powiedział niebieskowłosy. – W ogóle nie przypomina naszego taty. I ma
niebieskie włosy.
Prychnął po czym zaczął się
śmiać.
– Ty też masz niebieskie włosy –
przypomniała mu Sayuri.
Zamilkł.
Niespodziewanie rozległo się
pukanie do drzwi, ale ten kto tam stał nie czekał na odpowiedź, tylko od razu
wszedł. Były to trzy dziewczyny. Ichigo i bliźniaczki Ume i Beri.
Ichigo miała różowe długie włosy
i wyglądałaby jak dwunastoletnia Sakura gdyby nie jej różowe tęczówki oczu. Ume i Beri były identyczne z tym, że ta pierwsza miała włosy sięgające połowy
pleców, a druga ledwie ramion. One tak samo jak starsze siostry miały różowe
oczy.
Gdy Sayuri zobaczyła swoje
siostry powiedziała tak brzydkie słowo, że wolałabym go nie wymawiać.
– Sayuri! – zawołała
podekscytowana Ichigo. Oddychała ciężko jak po długodystansowym biegu.
Bliźniaczki także. – Kazekage chce was widzieć. Wszystkich.
– Co? – zadziwiła się
najstarsza z Hoshich.
– No was i mnie. Nie powiedział
o co chodzi. Ale musimy się spieszyć.
Kiedy to powiedziała od razu
wybiegły z mieszkania Hany i zniknęły za drzwiami. Musze się nauczyć myśleć o
jej rzeczach jak o moich.
– Najpierw musimy się przebrać w
ninjowskie ciuszki, które są w mojej szafie, bo to tutaj przebieraliśmy się w
kimona i piżamy.
Sayuri i Onri zmierzyli swoje
ciuchy. Ona miała na sobie szeroki T’shirt z nadrukiem kotka Nyanyan, krótkie
spodenki od piżamy i puszyste kapcie z kocimi uszami. On był w zniszczonej
koszulce i spodenkach do kolan. Był boso.
Otworzyłam szafę, a tam na
wieszakach wisiały nasze ubrania, które właśnie sobie wymyśliłam.
Onri i Yoshiro mieli czarne
spodenki jak wszyscy chłopcy w świecie Naruto, za krótkie jak Michael Jackson,
czarne wysokie buty z odkrytymi palcami i siatkowe koszulki na krótki rękaw.
Yoshiro miał jeszcze granatową szeroką bluzę na długi rękaw i wysokim
kołnierzem. Onri miał białą bluzkę zapinaną za zamek. Miała krótkie rękawy
odrobinę przycięte na szwach. Miała niebieskie elementy.
Sayuri miała czarną fioletową
podobną do Sakury spódnicę i czarną bluzkę bez rękawów zapinaną aż pod szyję.
Na rękach miała czarne rękawiczki do łokci, były bez palców. Na nogach miała
czarne buty, wyglądające jak za kolanówki.
Ja założyłam grafitowo
niebieską tunikę opadająca na jedno
ramie. Czarne spodenki za kolano i granatowe buty bez palców.
Do Kazekage ruszyliśmy w nowych
odpowiednich strojach. Spóźniliśmy się przez to. Nawet bardzo, ale co tam, nee?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jak nie będziecie komentować to ukatrupię :D
Wystarczyłby tylko jeden komentarz od jednej osoby, żebym wiedziała ilu mam czytelników, bo wiem o dwóch i jednym niespodziewanym XD